# Sprawa KOLESIA zgłoszona do PROKURATURY. Tajny plan MISZALSKIEGO. DŁUG topi Kraków

- Channel: [Rynek Krowoderski](https://www.youtube.com/channel/UCJko1zpGRCEW_TCOhrN_zsA)
- Published: 2026-05-20
- Source video: [Watch on YouTube](https://youtube.com/watch?v=T2LyqPNfBIM)
- Read on ReadTube: https://www.read.tube/p/videos/T2LyqPNfBIM
- Language: Original (source language)

## Summary

**Zawiadomienie do prokuratury w Krakowie**

Radni Krakowa złożyli zawiadomienie do prokuratury, twierdząc, że przy umowie z Kamilem Kociołkiem mogło dojść do kolesiostwa i obejścia konkursu. Równocześnie alarmują, że władze miasta ukrywają plan ogólny przed referendum, bo jego ujawnienie mogłoby wywołać duży sprzeciw mieszkańców.

Radni i działacze opozycji opisują dwie główne sprawy: podejrzenie nieprawidłowości przy współpracy urzędu z Kamilą Kociołkiem oraz utajnianie planu ogólnego Krakowa. W ich ocenie dokument ma kluczowe znaczenie dla przyszłej zabudowy miasta, ale magistrat zwleka z jego pokazaniem mieszkańcom i radnym, odkładając sprawę do czasu po referendum. W efekcie złożono zawiadomienie do prokuratury i zwołano nadzwyczajną sesję rady miasta.

## Article

### Doniesienie o kolesiostwo

W Krakowie ostatnia prosta przed referendum. No i mamy niezłe jaja. Podejrzenia o kolesiostwo doprowadziły do tego, że krakowscy radni złożyli doniesienie do prokuratury. Wygląda na to, że budżet miasta i długi w mieście są takie, że Kraków tonie jak Titanic i już za trzy lata jego funkcjonowanie będzie po prostu zagrożone. A do tego miejscy urzędnicy ukrywają plan ogólny, czyli coś takiego, co mówi, co, gdzie i jak można budować, bo boją się, że jak pokażą to przed referendum, no to referendum się uda. No i mamy dzisiaj w studiu ludzi, którzy na przykład złożyli to doniesienie do prokuratury, ale też zadbali o to, żeby była nadzwyczajna sesja Rady Miasta, na której plan ogólny być może ujrzy światło dzienne. Także Eliza Dydyńska, Czesak, Michał Starobrad i Michał Drewnicki.

> Dzień dobry.

> O co chodzi z tym kolesiostwem? Kto to jest Kamil Kociołek i w czym problem?

Kamil Kociołek jest mecenasem, który przed objęciem prezydentury przez Aleksandra Miszalskiego współpracował z nim. A w momencie, kiedy Aleksander Miszalski objął fotel prezydenta miasta Krakowa, została z nim podpisana umowa. W tym momencie w Urzędzie Miasta Krakowa pracuje 36 radców prawnych. No ale z jakichś powodów została podjęta decyzja, aby zatrudnić kolejną osobę. No ale to zaufany człowiek prezydenta na stanowisku doradczym, to do prokuratury sprawa.

Znaczy teoretycznie gdyby to było zatrudnienie, to nikt nie miałby żadnych wątpliwości. Tak. No bo wiadomo, potrzebne są ręce do pracy. Pan prezydent ma nowe pomysły, więc jak najbardziej są potrzebni nowi pracownicy. Ale niestety z kontroli, którą przeprowadziliśmy w Urzędzie Miasta Krakowa, wynika, że pan mecenas Kociołek nie został zatrudniony, tylko podpisano z nim umowę o współpracy z jego kancelarią. Kancelarią, która, jeżeli dobrze pamiętam, tuż przed podpisaniem tej umowy chyba dopiero obroniła aplikację adwokacką.

Zadaliśmy pytanie, dlaczego w takim razie, skoro Urząd Miasta Krakowa potrzebuje tych radców prawnych, potrzebuje dodatkowych osób do pracy, nie zatrudniono właśnie dodatkowej osoby. No i wtedy dostaliśmy taką informację, że no bo, panie radny, musielibyśmy wtedy ogłosić konkurs. Ja mówię: „No ale cóż w tym złego, że byłby konkurs na to stanowisko? Wybralibyśmy kogoś, kto rzeczywiście ma doświadczenie, ma wiedzę i będzie pełnił tę funkcję w sposób należyty”. Na to pytanie nie dostałem żadnej odpowiedzi.

Patrz w domyśle, no pan mecenas Kociołek jest młodą osobą. Jedynym doświadczeniem, które ma, które usłyszałem od urzędników, jest to, że podczas pracy w biurze poselskim posła Miszalskiego pisał interpelacje. No to zadałem pytanie, czy w takim razie może ze mną ktoś podpisze taką umowę. Chętnie zarobiłbym te kilkaset tysięcy złotych, ponieważ sam również pisałem interpelacje posłowi Miszalskiemu w sprawie chociażby drogi ekspresowej S7. I czy pisanie interpelacji dla posła to jedyny wymóg, który musi spełniać ktoś, kto podpisuje taką umowę z Urzędem Miasta Krakowa.

No w tej sprawie naprawdę jest bardzo dużo wątpliwości. A najgorsze w tej sytuacji jest to, że urząd miasta nie odniósł się do naszego podsumowania z tej kontroli. Nie odniósł się również sam zainteresowany. Stąd stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców złożyło taki wniosek do prokuratury, aby oni sprawdzili.

#### Kontrola radnego

Jak wygląda taka kontrola radnego? O co chodzi? Ludzie nie wiedzą. My wcześniej uprzedziliśmy urząd, że będziemy, więc to nie jest tak, że przyszliśmy i krzyknęliśmy „kontrola”, tylko daliśmy wcześniej znać, poprosiliśmy o konkretne dokumenty, żeby na spokojnie urzędnicy mogli się przygotować, bo też mamy ogromny szacunek do ich pracy. Niestety na tym spotkaniu nie dostaliśmy dokumentów, które by poświadczały jakiekolwiek wykonanie jakiejkolwiek pracy od A do Z. Jakiś dokument, który byłby opatrzony pieczątką pana Kociołka i który by faktycznie przysłużył się urzędowi. To było nasze jedno z głównych zastrzeżeń.

Dostaliśmy bazę rekordów, gdzie widać dokumenty, które spływają do pana Kociołka, tylko ten system nie odnotowuje, jak długo dany pracownik spędza nad tym dokumentem. Też dostaliśmy trochę materiału mailowego, ale ten materiał, no ja nawet nie będę przytaczała, bo nie o to chodzi. Nie było tam żadnych merytorycznych kwestii, które by nas zadowoliły. Na samej komisji, na samej kontroli byliśmy dwie godziny i przez te dwie godziny również urzędnicy nie znaleźli nic, co faktycznie moglibyśmy uznać za satysfakcjonujący materiał.

> Czyli siedzieliście dwie godziny na kontroli radnego. Taki radny powinien dostać to, co chce z urzędu i nie dostaliście tego, co chcieliście,

> bo może te rzeczy nie istnieją.

Ja mam taką obawę. Powiem tak, że dzwoniąc do pani dyrektor magistratu, z góry przekazałem informację, w jakim celu jest ta kontrola i że kontrola ma na celu pokazać nie tylko nam, ale i mieszkańcom Krakowa, że umowa, która została zawarta, jest wykonywana zgodnie z prawem i że są dokumenty, które powstają w ramach tej współpracy. Bo samej formy współpracy jakby nie można zanegować. Pan prezydent Miszalski ma prawo podpisywać umowy w imieniu mieszkańców Krakowa, w imieniu gminy miejskiej. Kraków ma takie kompetencje.

Poprosiłem, żeby przygotować jakiekolwiek analizy prawne, jakiekolwiek opinie prawne, jakiekolwiek uchwały, projekty uchwał, które właśnie były tworzone przez pana Kociołka. Więc dyrekcja magistratu wiedziała o tym, w jakim celu przyjeżdżamy. I to, że podczas dwugodzinnej kontroli nie otrzymaliśmy żadnych dokumentów, to nie jest zła wola, bo my po tych dwóch godzinach już wiedzieliśmy, bo nawet padła taka propozycja z mojej strony, że my możemy pójść na korytarz, poczekać jeszcze kilka godzin, aby państwo te, ja mówię, poprosiłem nawet o jedną taką analizę, jakąś jedną nawet opinię, żebyśmy poczekali, aż państwo przyniosą nam jakikolwiek dokument potwierdzający należyte wykonanie tej umowy.

Niestety zakłopotanie w oczach urzędników było na tyle duże, padały takie informacje, że tak nie znaleziono takich dokumentów. Więc widząc zakłopotanie tych urzędników, którzy są, no, bogu ducha winni, tak? Oni muszą odpowiadać za prezydenta, a de facto to nie była ich decyzja, zaproponowaliśmy, że prosimy o dosłanie w dniu kolejnym, na spokojnie, bez nerwów, żeby nam po prostu takie analizy czy takie opinie dosłano mailem. Do dnia dzisiejszego żaden dokument do mnie nie spłynął.

> Poseł Berkowicz też poszedł z tą kontrolą później, już po was, więc chyba powinno wszystko leżeć na stole i też nie był zadowolony, mówiąc delikatnie, z tego, co zobaczył. Yyy, a też my Kamila Kociołka zapraszaliśmy do studia, do konfrontacji z wami, żeby pogadać o tym, co zrobił, ale nie odpisał na maila. Inne redakcje też starały się pozyskać te informacje, bo nawet wczoraj redaktor portalu LO Kraków sprawdzał na mailu, czy faktycznie przyszły te odpowiedzi i w końcu z miasta w sprawie mecenasa Kociołka i on już chyba czeka półtorej miesiąca i faktycznie nic nic do niego nie spłynęło.

> No to teraz prokurator będzie pewnie też pisał i pytanie czy prokuratorowi dadzą. Zobaczymy,

bo wiecie, my zdecydowaliśmy się na taki ruch i to nie od razu, bo to już minęło półtorej miesiąca, bo nie możemy przymykać oko. Jeśli widzimy jakieś nieprawidłowości, to naszym obowiązkiem jest wykonać ten kolejny ruch i zgłosić takie rzeczy.

> No przecież zniesławiliście pana Kociołka, jak rozumiem. Będzie pozew chyba z 212 zgłoszony. To za co dokładnie was pan mecenas chce ścigać, bo tam jakieś pisma przedprocesowe miały iść podobno.

> No dostaniemy jakieś pismo, to się wtedy dowiemy. Na razie to ja widziałam tylko tweeta

> i to jeszcze tweeta chyba pana wiceprezydenta Senka, a nie samego zainteresowanego. Znaczy ja to jeszcze tylko wspomnę, że kilka dni temu pojawił się taki tweet pana Kociołka. On jakby milczał w tej sprawie i wezwał Łukasza Gibałę do zaprzestania publikowania informacji na jego temat.

> Pod tym tweetem wykorzystując aktywność pana Kociołka poprosiłem o sprostowanie tego podsumowania z naszych wyników kontrolnych. Aczkolwiek potem

### Ukrywanie planu ogólnego

zastanowiłem się, że było to niekonieczne, ponieważ my kontrolowaliśmy urząd miasta Krakowa, a nie samego pana mecenasa Kociołka. Niestety do dnia dzisiejszego mecenas Kociołek nie poprosił mnie jako osoby, radnego, który przeprowadzał tę kontrolę, do tego, żeby zweryfikować jakiekolwiek postanowienie pokontrolne. Stąd w domyśle wydaje mi się, że jest taka cicha, cicha zgoda. Chyba jest takie, taka cicha aprobata tych podsumowań. A wydaje mi się, że ten pozew ma na celu głównie chyba zastraszyć nas, radnych, którzy wykonując mandat radnego — bo ważne, radni nie tylko i wyłącznie są odpowiedzialni za tworzenie prawa miejscowego, ale jesteśmy organem kontrolnym dla władzy wykonawczej.

Wiele osób mówi nam, że to jest hucpa polityczna, bo to jest akcja referendalna, tylko my, jeżeli dobrze pamiętam, na przełomie chyba marca i kwietnia robiliśmy tę kontrolę. Mecenas Kociołek jeszcze mógł się do tego odnieść. Urząd miał czas na to, aby te dokumenty dostarczyć i dopiero w momencie, kiedy nie dostaliśmy dokumentów, mecenas się do tego nie odniósł, no to teraz rodziło się pytanie, czy to doniesienie składać, czy nie. I de facto, wiedząc o tym, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa, każdy obywatel, nie tylko radny miasta Krakowa, musi złożyć takie zawiadomienie.

> I co było w zawiadomieniu? To już może Eliza, bo to jest zawiadomienie stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, więc Eliz…

Nie, ja tak nie zacytuję kartki przed sobą. Co ważne, bo w tym zawiadomieniu, a ja akurat czytałem, jest tak, że tam są wszystkie postanowienia pokontrolne radnych miasta Krakowa, które ja mam taki zwyczaj, że jak robię jakąś kontrolę i wydaje mi się, że jest to uczciwe w stosunku do urzędników, to wszystkie te wypunktowane podsumowania, wszystkie te fakty, które wynikają z tej kontroli, czytam na głos, żeby urzędnicy, którzy są w czasie takiego spotkania, mogli skorygować ewentualnie jakąkolwiek nieprawdę. I była taka sytuacja, że w jednym z punktów urzędnicy poprosili o zamianę słowa, które mogłoby się kojarzyć dwuznacznie. Nie chodziło o żadną merytorykę, tylko bali się, że będzie to źle zrozumiane. Ja nie do końca zrozumiałem, ale mówię: jeżeli państwu na tym zależy, jak najbardziej to zrobimy. Więc czytając dokładnie te podsumowania pokontrolne, urzędnicy nie zgłosili do nich żadnych uwag. Stąd wydaje mi się, że to zawiadomienie do prokuratury, które bazuje na tym podsumowaniu z tej kontroli, nie powinno budzić żadnych wątpliwości, przynajmniej urzędników, którzy pracują w mieście Krakowie.

Niektórzy mówią, że prawda jest najbardziej zniesławiająca, jeżeli trafisz w celny punkt. Ukrywają nie tylko chyba efekty pracy, bo chyba można powiedzieć, że ukrywają tutaj efekty pracy, ukrywają też plan ogólny. Co to jest taki plan ogólny, Micha? Bo siedzisz z boku, teraz czekasz na swoją…

Nie, no bo jestem pod wrażeniem tutaj aktywności kolegów. Gratuluję. Natomiast plan ogólny to jest jeden z kluczowych dokumentów w mieście, który właśnie mówi, co, gdzie, na jakim obszarze będzie się dało budować. Niekoniecznie będzie można od razu, potem trzeba tam jeszcze jakieś dodatkowe dokumenty czy miejscowe plany. Natomiast w skrócie to jest mapa Krakowa. Kraków dzieli się na tej mapie na obszary, strefy, czasami po działkach, czasami po ulicach, czasami jakieś są większe obszary i wskazany jest teren pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną, teren pod zabudowę usługową, teren pod handel, teren pod przemysł, teren pod strefy zielone, lasy i tak dalej.

No i prezydent Miszelski miał przygotować ten dokument już dawno temu, bo przypomnijmy, że pierwotnie już od tego roku ten dokument miał obowiązywać, potem parlament wydłużał te terminy, no i finalnie prezydent miał to przedstawić. Takie były. Mamy to wszystko w dokumentach na przełomie poprzedniego i tego roku, czyli gdzieś mniej więcej w styczniu, lutym miały być konsultacje społeczne. Wszyscy mieszkańcy mieli się z tym dokumentem zapoznać, by składać swoje uwagi, wnioski, co im się podoba, czego im się nie podoba. No i powiem tak: w grudniu trwały jeszcze jakieś takie śmieszne spotkania z nami i z radnymi, gdzie na ścianie była wielka mapa, pokazywano nam plan ogólny, uwag żadnych w sumie. Znaczy mogliśmy tam coś mówić, nikt się do tego nie odnosił. Finalnie nie przesłano nam tego dokumentu, mówiąc, że to jest tajne. Potem wycofano się z tego, że to są wersje robocze, a teraz się okazało, że tego dokumentu na razie w ogóle nie pokażą mieszkańcom, nie chcą pokazać do końca radnym i dopiero odniosą się po referendum. No, sprawa jest dla mnie oczywista. Chodzi o to, że wielu mieszkańców, patrząc po tej wersji, mówię z grudnia, byłoby po prostu wściekłych na to, co przygotował prezydent Miszelski i jego ludzie.

No bo ja mogę podać choćby jeden przykład. Mieszkańcy tutaj okolic wzgórzesławickich, czyli Kantorowice, Wadów, Lubocza, Węgrzynowice, Kościelniki, Chałupki, Wyciąże i tak dalej. W ogólnych dzisiaj w dokumentach mają cały ten obszar albo znaczną część tego obszaru jako tereny rolne. Oni chcieliby wybudować przy ulicy, przy swoim domu, nie wiem, dom dla córki, dom dla syna. Więc prosili o to urząd. Zresztą ta sprawa toczy się od już bardzo dawna, żeby móc, nie wiem, poszerzyć linię zabudowy nie dla deweloperów, tylko dla nich o jedną linię albo o dwie, żeby tam córka, syn mogli się dobudować do ich gruntów rolnych, które mają. No i Miszelski, prezydent Miszelski obiecywał — zresztą jak były wnioski do tego planu ogólnego, to znaczna część, nie wiem, bodaj 00 czy tam jakoś, no solidna liczba to była właśnie osób, które chciałyby takiego rozszerzenia dla siebie, nie dla deweloperów. A my, widząc ten plan ogólny, zasadniczo możemy stwierdzić, że tam się niewiele zmieniło, czyli mimo obietnic, mimo zapewnień ci ludzie dalej są na lodzie w dużej części, bo gdzieś tam być może ta zmiana nastąpiła.

No więc jakby prezydent Miszelski to pokazał, co by się stało? No wielki protest pod urzędem. Nie 100, 200, 300 osób, ale z 1000 by przyszło.

> Oj, myślę, że nawet kilkanaście tysięcy.

A nawet kilkanaście tysięcy mogłoby protestować. No więc, panie redaktorze, czy Miszalskiemu jest dzisiaj potrzebne kilkanaście tysięcy wściekłych ludzi, którym coś obiecywano, a dzisiaj okazuje się, że mają figę z makiem i pokazano im środkowy palec? No chyba nie. No więc prezydent nabrał wody w usta i powie, że pokaże to po referendum. Po referendum, jak już wszystko mu będzie jedno, czy ci ludzie się będą zźili czy nie. No więc to jest jeden z przykładów, mówię. A jeszcze ile jest takich przykładów, gdzie one mogą budzić kontrowersję, na przykład na styku deweloperów? Tego też do końca nie wiemy. Tutaj Michał też Starobrad ma jeden przykład, który znalazł właśnie takim trochę psim swędem, gdzieś tam wyciągając czy patrząc na pewne dokumenty. No ale, panie redaktorze, o czym my mówimy? No to jest jakaś hucpa.

Bo wy też byliście z kontrolą, prawda, wyciągać ten plan ogólny. Tak. To znaczy ja też go nie za bardzo wyciągnęliście.

To znaczy te informacje, które my publikujemy, ważne jest, żeby osoby, które nas oglądają, miały wiedzę, że nie są to plotki, tylko to są informacje, które nam urzędnicy przedstawiają. Znaczy urzędnicy są zobowiązani do pokazania nam pewnych dokumentów.

> Idzie radny, mówi: dokumenty, mają pokazać dokumenty. Tylko i wyłącznie.

Wy wiecie, co to jest interwencja radnego? Tak. Tylko wydział edukacji. Tutaj z Elizą byliśmy wspólnie na kontroli. To jest jedyny wydział, gdzie dyrektor podpisał mi nawet, że odmawia mi udostępnienia informacji. Pewnie przyjdzie czas na to, żebyśmy wyciągnęli takie… wtedy, kiedy miasto oszczędzało na tym papierze toaletowym i na tych wydatkach bieżących dla szkół. W każdym bądź razie te informacje, które my publikujemy, i słynna teraz już sprawa dewelopera, który finansował jakieś działania…

### Plan ogólny a działki deweloperskie

polityków, między innymi pana prezydenta Miszelskiego jeszcze wcześniej, chyba jako posła czy jako działacza Platformy Obywatelskiej, ten deweloper, mówimy tutaj o Kraków Plaza, poprosiliśmy urzędników konkretnie o sprawdzenie tej działki, czyli proszę nam wpisać tę działkę, proszę nam pokazać, co państwo tam planujecie, no to my patrzymy.

Planują państwo zamienić ten teren na zabudowę wielorodzinną z zabudowy usługowej, handlowej, ale na pewno był tam zakaz zabudowy mieszkaniowej. Co to oznacza? No to oznacza, bo tutaj toczy się dyskusja, że to dopiero plan ogólny, a te plany miejscowe trzeba zmienić. Tylko to powoduje, sama informacja w planie ogólnym powoduje, że wartość tej działki rośnie diametralnie. Ja rozmawiałem z Łukaszem Maśloną, który jest można powiedzieć fachowcem i ekspertem w tym temacie, i on oszacował, że wartość tej działki może wzrosnąć ze 100 paru milionów do prawie 500 milionów złotych.

> Prawie 400 baniek na plusie.

Czyli to jest naprawdę wielokrotnie więcej. Nie mówimy tutaj o kilkuset tysiącach, o małych milionach. Mówimy tu o setkach milionów złotych i mówimy o jednym strzale, który radni, przeczuwając, że może dojść do pewnych rzeczy, niekoniecznie na zasadzie konsultacji, tylko jakiegoś załatwiania, rzeczywiście zweryfikowali i tak jest. Ten właściciel pod terenem Kraków Plaza w planie ogólnym, który nam pokazano, ma zabudowę wielorodzinną.

I wiele osób mówi, że no to panie radny, ale to przecież potrzebujemy bloków w mieszkaniu i my uważamy, że tak, dyskusja powinna się toczyć. Powinniśmy zamieniać takie miejsca, jeżeli jest taka potrzeba. Tylko pytanie, dlaczego jeden z deweloperów ma już to załatwione bez żadnej dyskusji, bez żadnych konsultacji, a sprawdzaliśmy inne galerie handlowe, nad którymi toczy się dyskusja, czy przekształcać się w tereny zabudowy wielorodzinnej, i tam na ten moment jeszcze tych zmian nie ma. Bo gdyby to był cały klucz, że dajemy możliwość pod wszystkimi galeriami handlowymi taką możliwość, byłoby to do wytłumaczenia.

Ja się bardziej od razu zastanawiam, dlaczego nie można zrobić drugiej linii zabudowy ludziom, którzy mają w chucie pola rolne, a można zrobić deweloperowi taką w sumie no przyjemność trochę tutaj i jeszcze się to chowa przed ludźmi.

> No bo powiem tak, no deweloper ma inne zasoby, których ci ludzie nie mają, tak? Więc choćby finansowe, tak? O tutaj pan radny rady.

> Cóż to za sugestia, Michał?

Nie, no ja mówię takim, że nie mówię tutaj nic nieuczciwego, tylko no deweloperzy, ja nie mówię o tym konkretnym, ale no finansują różne rzeczy, czy kongresy, czy jakieś spotkania, czy tego typu inicjatywy. Ja tutaj, broń boże, nie mówię o tym deweloperze, tylko mówię ogólnie, tak? A ludzie, a ludzie co? No, no, no, no, no. No mogą się zrzucić, tak?

> Znaczy gdyby wiedzieli pewnie, że to jest metoda, no to pewnie by rozważyli coś.

Nie, nie, nic nie sugeruję.

> Nie?

Ja też broń boże nie sugeruję, że tu jakieś przestępcze rzeczy, tylko chodzi o to, że deweloperzy załatwiają w urzędzie. Nie wystarczy wam jedna groźba pozwu.

> No tak.

Natomiast powiem jedno. My tutaj wspólnie jako opozycja zwołaliśmy sesję nadzwyczajną właśnie w czwartek. Prezydent miał szansę pokazać plan ogólny, a przynajmniej jeśli tego nie zrobi, to żeby przyjąć uchwałę Rady Miasta Krakowa kierunkową, zobowiązującą go do tego, by jeszcze to zdążył pokazać przed referendum. No domyślamy się, że oni tej uchwały koalicja obywatelska nie przyjmie, nie przyjdzie, zawiesi obrady. No nie wiemy, co zrobią. Na pewno tak łatwo tutaj nie będą nam ułatwiać życia.

Natomiast jedno jest pewne: bezczelnie nie pokazują ważnego dokumentu, który mieli dawno pokazać. A co jest istotne w tym kontekście, plan ogólny trzeba uchwalić. Ustawa zobowiązuje nas do tego i oni mają to uchwalić do sierpnia. Mamy środek albo już nawet końcówkę maja, więc kiedy szerokie konsultacje społeczne, kiedy te wszystkie końcowe uzgodnienia, kiedy głosowanie, nie ma czasu.

> Kiedy poprawki ewentualne wynikające z konsultacji społecznych.

Więc powiem tak, nawet zakładając, że oni pokażą to po referendum, dzień po referendum, tak to w moim odczuciu i tak już nie ma czasu, żeby to uchwalić i najprawdopodobniej, albo z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że gmina miasta Kraków złamie ustawę i nie przyjmie tego planu ogólnego w terminie, co grozi też innymi konsekwencjami.

> Są przykłady procedowania szybkiego różnych uchwał mimo konsultacji społecznych, na przykład SCT, to może jednak zostanie wdrożony model.

Mogą. No ale to jest właśnie władza Platformy: na kolanie, na bezczelnego, nie licząc się ze zdaniem ludzi, mieszkańców, radnych, opozycji, nawet swoich radnych mają gdzieś, więc no taka władza. No ale dlatego mają referendum, tak, żeby może pokazać ludziom taką dysproporcję, bo drugi taki podobny teren do Plazy to jest na przykład centrum handlowe Krokus i to jest akurat taki deweloper, który jest dość aktywny w social mediach i wiemy z jego przekazów, że on tam się przygotowuje do zintegrowanego planu inwestycyjnego, czyli to jest taki mechanizm, który pozwala właśnie na przekształcenie terenu, tylko w ramach też rekompensaty dla mieszkańców.

Więc chociażby po tym przykładzie widzimy, że jest inna ścieżka. Można to zrobić tylko właśnie rozmawiając, bo w przypadku takich zintegrowanych planów zwołuje się zespół i w ramach obrad można negocjować, co taki dany podmiot zrobi w zamian za przekształcenie. Czy to będzie jakiś teren wspólny, teren zielony, droga, coś ważnego dla lokalnej społeczności. W jednym miejscu się da, w drugim miejscu jest pod górkę.

> Tak, chciałam po prostu pokazać, że różne są te schematy.

I może ma to jakieś uzasadnienie, ale żeby znać uzasadnienie, to trzeba zobaczyć cały proces decyzyjny, tak? I plan.

> Tego się nie zobaczy, tak? No bo wszystko jest utajnione. Zresztą kto komu co udowodni, jeśli widzimy, że jeden grunt, załóżmy podobny, został przekształcony albo będzie przekształcony, a inny nie został. No argumenty można dobrać potem, tak? No więc tutaj trudno będzie szukać, moim zdaniem, tak czy inaczej wyliczeń, analiz, bo na przykład właśnie mówi się o Krokusie, nie, tam część mieszkańców nie chce, część chce i tak dalej tego przekształcenia. Natomiast na przykład kompletnie się nie mówi o terenie po rundzie młyńskim, gdzie jest dzisiaj, dzisiaj jest już była Alma, tak? Tam też jest grunt identyczny. Będzie metro, jest tramwaj, jest dobrze skomunikowany. Czemu? Ale tam się nie mówi. Tak. No bo dlaczego? No właśnie nie.

> Ale to jest tak, że ten plan, znaczy sesja nadzwyczajna, no to już w ogóle chyba powinniście go dostać na sesji nadzwyczajnej. Mają obowiązek go pokazać przy interwencji.

Tak.

> Znaczy tak, i nie pokazują mimo wszystko, znaczy tak, na bezczela utajniają to, kto, gdzie, co i jak będzie mógł budować w Krakowie. Dobrze rozumiem. Dobrze.

Tylko tak naprawdę takich złych informacji dla mieszkańców całego miasta Krakowa jest naprawdę bardzo dużo. I wydaje mi się, że prezydent Miszalski, który jest pochłonięty pracą nad kolejnymi rolkami na Facebooku i na TikToku, nie miał czasu na to, aby zapoznać się, jak wielu mieszkańców w tym planie ogólnym, który urzędnicy tworzą, jak ten plan ogólny wywoła niepokój wśród mieszkańców. I dopiero prawdopodobnie, to jest moja tylko i wyłącznie wizja tego, jak mogło do tego dojść, przewodniczący jego klubu prezydenckiego, pan Grzegorz Stawowy, uświadomił prezydenta: Olku, jak pokażesz ten plan ogólny, masz kilkanaście tysięcy nowych mieszkańców, którzy mają kolejny powód, żeby cię odwołać.

I wtedy pan prezydent Miszalski mógł zrobić coś, czego do tej pory nie robił. Oderwał się od tych rolek z Facebooka, zastanowił się i prawdopodobnie podjął decyzję. Przewodniczący Stawowy może mieć rację. Mogę stracić kilkanaście tysięcy głosów, więc może warto ten proces wstrzymać. A tych tematów, o których tutaj my tylko sygnalizujemy, jest naprawdę bardzo,

### Niezadowolenie mieszkańców z planu

Na pewno niezadowoleni będą mieszkańcy obrzeży Krakowa: Wadów, Lubocza, Kantorowice, Węgrzynowice, Kościelniki, Wyciąże, Branice. Tym ludziom obiecywano przez lata, że będą mogli wybudować swoje domy na swoich działkach — nie dla deweloperów, tylko dla siebie, dla swoich rodzin. Tymczasem okazuje się, że w tym planie w większości przypadków tej zabudowy nie ma. Protestowali w 2018 roku, bardzo intensywnie będą protestować dzisiaj. Tego się, sądzę, prezydent Miszalski dlatego utajnił dokument przed referendum.

A na południu Krakowa mieszkańcy będą niezadowoleni z tego, że na przykład w strategii całkowicie prezydent Miszalski wyrzuca inwestycje tramwaju na kliny. Całkowicie nie ma w ogóle tego, nie ma takiej inwestycji planowanej nawet na rok 2040, 50 czy — no ale metro będzie na klinach — wolałbym się nie wypowiadać w temacie tej obietnicy, ale po co budować metro i prawa jednocześnie. Ale w zamian za to prezydent Miszalski pozostawia rezerwę pod budowę węzła tuchowskiego na czwórce na południu, co umożliwi Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wybudowanie drogi ekspresowej S7 właśnie od węzła południe.

W tym planie ogólnym dla mieszkańców południa niekorzystne jest też to, że w miejscu, gdzie mieszkańcy walczą o ogródki i o teren zielony — mówię o wzgórzu Madery — obok, na parkingu, który tam jest, ma powstać budynek na 26 m do 26 m. Mówimy o wielkiej komendzie, czyli tutaj z jednej strony ogródki działkowe, a tutaj za chwilkę będzie budynek 26 m. Naprawdę nie tylko mieszkańcy na południu czy w Hucie będą z tego planu niezadowoleni. To są tylko sygnalizowane przez nas tematy, które rzeczywiście będą i budzą kontrowersje wśród mieszkańców.

Jeszcze jedna rzecz bym powiedział. W Krakowie dzisiaj jest około 450 000 mieszkań. Natomiast w planie ogólnym Miszalski z ekipą — to mówili zresztą nawet oficjalnie na sesji — planują radykalne zwiększenie powierzchni zabudowy. Chodzi tutaj głównie o zabudowę wielorodzinną, właśnie dogęszczenie tej zabudowy, i nawet według ich wyliczeń 380 000 nowych mieszkańców Krakowa, czyli tyle dla tylu osób trzeba będzie wybudować mieszkania.

No ale chyba dobrze, że miasto się rozwija, że… Tylko te dane są troszeczkę z czapy, moim zdaniem. To jest pierwsza rzecz. A druga jest taka, że te tereny trzeba gdzieś znaleźć. Skoro nie właśnie na tych Węgrzynowicach dla tych ludzi na te domy jednorodzinne, to deweloperom w Czyżynach też na przykład planują dogęszczanie zabudowy, na przykład wzdłuż alei Andersa. Teraz są tam takie małe punkty usługowe: bardzo fajny barber, sklep elektroniczny, fryzjer, kwiaciarnia i tak dalej. Tam planują budowę — znaczy w tym planie ogólnym było wpisane z grudnia przynajmniej — cały ciąg zabudowy wielorodzinnej, tak? Czyli już pokazanie tego, że tam, gdzie dzisiaj są korki, dzisiaj są problemy, chcą jeszcze bardziej dogęszczać deweloperką.

Ale czy to z tym może być problem? Czy wyliczenie mieszkańców to nie jest trochę tak, że w Krakowie żyje więcej ludzi niż jest w tych wszystkich statystykach, więc trzeba tę górkę wziąć?

Żyje, żyje, to jest jasne. Natomiast oni mają pewne widełki, nazwijmy to, ustawa, GZ i tak dalej. Tam są pewne widełki, które można przyjąć, nazwijmy to, i one są odzwierciedlone dopiero w tym dokumencie. Oni przyjmują nie dość, że tę liczbę maksymalną, to jeszcze mogą zwiększyć i tam nie pamiętam dokładnie o ile procent, ale jest znacznie zwiększona niż te analizy pokazują. No więc tutaj oni ewidentnie szukają powodów, żeby zwiększać tereny inwestycyjne pod deweloperów.

— Bierzesz górkę, żeby móc zagęścić zabudowę.

— Tak, tak. No to jest po to robione. Statystyka coś pokazuje. Można tę statystykę w jakiś sposób wykorzystać. Tam jeszcze są te widełki, można zmniejszyć, zwiększyć. Oni biorą tę liczbę bardzo wysoką. No po to, żeby te tereny inwestycyjne, ale dla deweloperów, po prostu były zwiększone.

Eliza, a od strony mojej też ktoś będzie niezadowolony, czy nie wiecie jeszcze?

No tam mam taką jedną sprawę, ale jeszcze niepotwierdzoną. To sąsiedzkie plotki, więc wolałabym o tym nie mówić. Ale jest to niepokojąca sprawa. Tak. I tutaj może się zatrzymam. Wiecie, to może nie byłoby aż tak bulwersujące, tylko te konsultacje społeczne i w ogóle nakłanianie mieszkańców do składania wniosków było szeroko propagowane przez urząd i tych wniosków naprawdę spłynęło bardzo dużo. I to jest kolejny przykład, kiedy mieszkańcy widzą, że…

— Były takie wyzwania chyba w ogóle, żebyśmy wszyscy razem wspólnie tym razem zrobili w otwartym urzędzie, w transparentnej procedurze, prawda? Jeszcze rok temu takie rzeczy się działy.

— Ale to na TikToku. A na TikToku to się nie liczy. Tak. Kolejny przykład tego, że urząd nie bierze pod uwagę zdania mieszkańców, jeśli chodzi o ich własne grunty.

Ale najlepsze jest jedno. Mi jest naprawdę żal urzędników, którzy pracują w urzędzie wiele lat. Oni wiedzą, na czym to stoi, nie mogą nam mówić, bo mają zakaz i mi jest ich żal. Chcieliby, biorą na siebie odpowiedzialność. Często też w mediach piszą: „A ci źli urzędnicy ukrywają”. Nie urzędnicy. Ja chcę to powiedzieć jasno. Drodzy państwo, jeśli mówimy, nie mówmy o urzędnikach, mówmy o prezydencie, bo to są jego decyzje.

Dobra, nie mogą wam mówić oficjalnie, ale nieoficjalnie. To akurat w urzędzie wszyscy mówią wszystko. Dajcie plotki, znaczy dajcie nieoficjalne informacje, z założeniem, że one oczywiście są nieoficjalne i niepotwierdzone. Co wiecie takiego jeszcze odnośnie planu, co usłyszeliście jakby nieoficjalnie?

Widzę, że się trochę zmieszaliście, ale przecież wszyscy wiemy, że to tak jest. Tak, panie redaktorze, że my… nie jesteśmy w Telewizji Polskiej. Proszę.

Co by nie mówić, my naprawdę szanujemy tych urzędników i często to jest tak, że w rozmowie nawet w trakcie sesji, ale nie z mównicy, tylko gdzieś tam z boku ci dyrektorzy naprawdę żalą nam się na sposób, w jakim prowadzone jest to miasto. Przekazują nam pewne informacje, bo tak naprawdę większość informacji, które do nas spływa, to są sygnaliści z wewnątrz z urzędu. Często dyrektorzy też przekazują nam takie informacje, bo widząc, co się dzieje, po prostu sami nie mogą wytrzymać i aż ich nosi. Tak, ale proszę zwolnić nas z tego, żebyśmy mówili o konkretnych przypadkach, bo mnie naprawdę bardzo kusi. Ale szanując…

— Jak kusi, no to no, no, no, jak no…

— Szanując te osoby, powiem bardzo ogólnie, że ktoś z dyrekcji ostatnio opowiadał mi, jak nowo zatrudniona osoba przez zaplecze prezydenta pana Miszalskiego zaczęła go straszyć, że jak coś nie będzie zrobione, to poskarży panu prezydentowi Miszalskiemu. No do tego doszło, że de facto ktoś, kto pracuje kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, jest straszony przez młodą osobę, która nie ma kompletnie doświadczenia w samorządzie. No to szczerze mówiąc wygląda bardzo śmiesznie. Tym bardziej, że nawet podczas tej kontroli, my widząc zakłopotanie urzędników, w pewnym momencie zrobiliśmy krok wstecz. Nawet padło takie zdanie moje w stosunku do tamtej wypowiedzi pani dyrektor: „Proszę pani dyrektor, już więcej nie mówić”, bo bałem się tego, że szczera rozmowa i szczera wypowiedź może jednak zaszkodzić tym urzędnikom, którzy naprawdę, gdyby mogli tu przyjść i powiedzieć to, co się dzieje w urzędzie, to wtedy myślę, że zasięgi byłyby zdecydowanie większe.

Wszystkie prokuratury może musiałyby wtedy oglądać program. Może przy odrobinie szczęścia za kilka dni będą mogli i chcieli przyjść. Jak jest z kasą w Krakowie? Generalnie, bo są bardzo sprzeczne informacje: od strony prezydenta i urzędu płynie akurat taki bardzo pozytywny przekaz. A jak się przyjrzeć temu, co tam się dzieje? Jeden z mieszkańców się przyjrzał, Tomasz Owsiak. Mamy o tym zresztą materiał na kanale. No z Michał…

### Zadłużenie i finanse Krakowa

z tobą też rozmawiałem o tym, co tam w kasie. No to wygląda, że za trzy lata, jak zjedzie ten limit zadłużenia, Kraków może przestać funkcjonować tak naprawdę. Jednocześnie bierzemy jakieś chwilówki na oświetlenie uliczne, w tym roku podobno na edukację. Według tego, co mówię, jest niedoszacowany budżet na jakieś ciężkie pieniądze. Jak to wygląda, jak jest z kasą? Znaczy jak realnie wygląda teraz sytuacja finansowa Krakowa?

Znaczy taką sytuacją korzystną dla prezydenta Miszelskiego jest to, że mieszkańcy przywykli do wypowiedzi, że sytuacja finansowa Krakowa jest zła, jest tragiczna i niestety o tym się mówi przez wiele, wiele lat. Mieszkańcy przywykli do tego, że jest bardzo źle. Tylko w końcu dojdziemy do takiej sytuacji. To już mówimy o sytuacji, która może nastąpić na przykład za dwa lata, a może nawet wcześniej, gdzie ustawowo miasto Kraków będzie musiało włączyć hamulec ręczny. Musisz wyjaśnić dokładnie, o co chodzi i dlaczego, bo ty wiesz, >> ja już wiem, bo mi opowiadałeś. Trudno jest to wytłumaczyć.

No mówiąc krótko, rzeczywiście, jeżeli te wskaźniki i te zapisy korzystne dla samorządów, czyli mówimy o tych zapisach covidowych, które pozwoliły na na większe zadłużanie, poluzowały tę politykę fiskalną miasta. Człowiek ma 100 zł kredytu z okazji covidu. Znaczy wcześniej było tak, że możesz mieć, tfu, zarabiasz 100 zł, możesz mieć 60 zł kredytu.

Tak, bo 60% dochodów. Tak to jest. >> Tak. >> I z okazji covidu ten limit 60 zł, >> no załóżmy, że poszedł do 100 zł, tak? >> A my mamy teraz 87. >> Dokładnie. Tak, >> ale za dwa lata znowu trzeba będzie mieć 60. Dobrze, >> dokładnie. Tak. I teraz to jest >> nagła zmiana, czyli zmniejszenie tych kosztów. Już będziemy mieć 90 już jak najbardziej.

Kwestia jest wykonania tego budżetu, ponieważ pan prezydent Miszelski, nawet śmialiśmy się przed tym spotkaniem, że budżet i sytuacja finansowa Krakowa wygląda zawsze dobrze, jak budżet jest uchwalany, i zawsze źle, jak jest sprawozdanie z wykonania tego budżetu. Czyli jak obiecujemy, prezydent Miszelski obiecuje, to zawsze wygląda to rewelacyjnie. Idziemy w dobrym kierunku. Po raz pierwszy osiągniemy nadwyżkę operacyjną. A jak jest sprawozdanie z wykonania budżetu? Tak a propos już radni otrzymali to sprawozdanie z wykonania budżetu, okazuje się, że jest bardzo źle.

Ja podawałem najprostsze informacje z tego, jak zakończyliśmy zeszły rok. Pan prezydent Miszelski obiecywał, że zeszły rok 2025 zakończymy na plusie w wyniku operacyjnym 323 miliony złotych. A teraz jest sprawozdanie, o którym prezydent milczy. Może powie o nim po referendum. Jesteśmy na minusie na 124 miliony zł.

>> Zgubił 500 baniek. >> Tak. To oznacza, że — mówi to, co mówi, bo prezydent walczy z fake newsami — to ja bym chciał, żeby pan prezydent nie rozsiewał fake newsów, bo mówi, że miasto Kraków pożycza tylko na inwestycje. No nie, w zeszłym roku, jak jesteśmy na minusie, to musiał pożyczać na bieżące funkcjonowanie miasta.

Ale co to oznacza dla mieszkańców? Tak, bo mieszkańcy nie czują tych 9 miliardów złotych za dużo. Oznacza, że jeżeli rzeczywiście te wskaźniki, te rozszerzone, przestaną obowiązywać, to miasto Kraków nie tyle będzie chciało, nie tyle, czy będzie taki, czy inny prezydent, będzie musiało wdrożyć program oszczędnościowy. I wtedy nie będziemy rozmawiać, czy komunikacja miejska, czy bilety mają podrożeć o 10%, tylko miasto, niezależnie od tego, kto będzie radnym, kto będzie prezydentem, będzie musiało podnieść ceny biletów na przykład dwukrotnie, >> albo ściąć kursy i radykalnie. >> Albo ściąć kursy, tak? I wtedy będzie debata i wtedy nieważne, który prezydent będzie chciał zrobić referendum, czy tniemy kursy o połowę, czy podnosimy ceny biletów dwukrotnie. Tak. I to już będzie konieczność. To już nie będzie wynikało z dobrej czy złej woli. I wtedy mieszkańcy odczują to na własnej skórze.

>> Żyjemy na ciężki kredyt, a za dwa lata przyjdzie komornik. >> O, bardzo dobre określenie. Bardzo dobre określenie. Tak. Komornik, który nazywa się regionalną izbą obrachunkową, bo już za budżet na ten rok grożono palcem prezydentowi: „hola, hola”. Finalnie dano tam pozytywną opinię z uwagami, ale bardzo mocno pogrożono palcem, że jesteśmy, że Kraków jest na granicy — no tak powiem takim prostym językiem — wypłacalności, to zadłużenie jest za duże i będą problemy. A tak naprawdę Kraków może to robić. Miszelski jeszcze może to robić tylko dlatego, że rząd przedłużył te covidowe.

>> Czyli komornik po prostu przyjdzie za dwa lata. >> No tak, ale prezydent Miszelski obiecuje, że za dwa, trzy lata, dokładnie, czyli w 2029, nie dość, że nie będzie deficytu operacyjnego, to nie będzie w ogóle deficytu, bo planuje, że będzie około 500 milionów na plusie. Nie wiem, czy miasto poza może Bełchatowem, jakimiś tymi, które mają te największe kopalnie, ma dodatkowe środki, czyli ma nadwyżkę budżetową. No Miszelski to planuje. Nie wiem, jak w trzy lata z miliarda, ponad miliarda deficytu planuje nagle, żeby budżet miał plus 500 milionów. No to jest chyba niemożliwe. No ale powiem tak: grafika, papier, Chat GBT, wszystko przyjmą, więc czego się spodziewać.

Może chodzi o to, że krakowska gospodarka aktualnie dynamicznie się rozwija i po prostu jest przewidywanie, że będzie tylko lepiej, a strumień kasy będzie tylko większy. No bo przecież chyba się rozwija, tak? Tutaj chyba też nie, bo słyszymy, że wiele firm się przenosi w inne obszary naszego globu. A druga kwestia to też wiele dziedzin przenosi się właśnie do wspomnianego AI i często już ci juniorzy nie są potrzebni, bo w Krakowie jest wiele firm z branży IT, prawda? I te najprostsze klepanie kodu, do których często właśnie juniorzy byli zatrudniani, już nie jest potrzebne, bo to mogą zrobić właśnie programy AI.

>> To też widać choćby nawet po statystykach. Na przykład wśród bezrobocia, wśród młodych ludzi w Krakowie wzrosło tam o kilkadziesiąt procent. No liczbowo to nie są oszałamiające liczby, bo tam jest kwestia 1000, 2000 osób, >> ale statystycznie jednak procentowo widać, że to bezrobocie rośnie, bo pewne procesy właśnie — Polska troszeczkę wyszła z tego, że jesteśmy taką najtańszą montownią dla innych i tutaj że już nie konkurujemy do końca płacą. Tak więc część firm, które tutaj miały swoje biura, przenosi się gdzieś tam do Indii czy w inne obszary. Tutaj nagle nie ma.

### Długi, dotacje i Nowa Huta Przyszłości

Dlatego chodzi o to, żeby robić takie miejsca jak choćby **Nowa Huta przyszłości**. Tylko tam też okazuje się, że miał być wielki przemysł, produkcja przemysłowa, wysokopłatne miejsca pracy, a raptem na ostatniej sesji wyszło, że będą budować magazyny.

> „Ja widziałem, że jest sukces.”

Ale to znowu z czata GBT, panie redaktorze, i z Tiktoka.

> „Nie, panie, nie jesteśmy w telewizji polskiej. Co wy z tym macie?”

No nie, jest wielki projekt. Zresztą od 12 lat mówi się, że w Nowej Hucie ma powstać nowa huta przyszłości: produkcja, przemysł, kombinat odchodzi, przyjdą nowe fabryki, produkcja i tak dalej. Tymczasem Michzelski razem z władzami spółki **Nowa Huta przyszłości** sprzedali grunt w firmie, która jest znana z produkcji magazynów. Ta firma mówi dzisiaj, że będzie część pod przemysł. Natomiast jak się okazuje, nawet na ostatniej sesji prezes spółki mówił, że już są plany na dzierżawę pod e-commerce, no czyli pod sklepy internetowe. No więc o czym my mówimy: miała być produkcja, będą sklepy, będą magazyny pod sklepy internetowe. Dla mnie to jest niepoważne.

> „Panie redaktorze,”

> „Nie dość, że się ubraliście w marynarki, to mówicie, panie redaktorze, naprawdę jak mam mówić.”

A to o to chodzi. Zastanawiam się, o co chodzi z tym TVP.

> „Maniera.”

No.

> „Rasśmy zepsuci.”

No jesteście. No co mam powiedzieć? To z szacunku do teraz uwaga telewidzów

> „przed radioodbiornikami.”

Telewidzowie przed radioodbiornikami. Akurat u nas chyba nie chcą panów redaktorów.

Słuchajcie, ale to już też do końca będziemy powoli zmierzać. Wiadomo, że tak komornik za dwa czy trzy lata może zapukać, jak się nie ogarnie kasy. Ale też cały czas przychodzą informacje, że brakuje, nie wiem, na papier toaletowy w szkołach; w zeszłym roku „Wyborcza” alarmowała, że na to brakuje, na siam to brakuje, na wam to brakuje. Tam są jakieś w ogóle jaja w edukacji z pieniędzmi, prawda? To chyba też ktoś...

> „Tak, też byliśmy na kontroli. Tak, tak, zgadza się.”

No jak już jesteśmy przy edukacji, no jeśli faktycznie tę kwotę naszego zadłużenia ciężko jest objąć, to powiedzmy, że każde dziecko w Krakowie już rodzi się z długiem **9000**, tak? Bo to jest taka kwota na mieszkańca.

> „Za spółkami to chyba 12 już.”

No tak, to już taką lżejszą wersję, ale faktycznie byliśmy na kontroli. Myślę, że Michał tutaj więcej może powiedzieć na ten temat, bo tak działka finansowa to jest konik Michała i jego się super słucha, jeśli o to chodzi. To znaczy, to znowu jest problem, bo dlatego straszą nas wezwaniami, jakimiś tam sądami i tak dalej, ponieważ te informacje, które otrzymaliśmy od jednostek oświatowych, są naprawdę straszne. Proszę, żeby sami mieszkańcy ocenili.

A mianowicie doszło do sytuacji, w której Urząd Miasta Krakowa wypłacił dotacje wyższe niż powinien, a w niektórych przypadkach niższe niż powinien. I w tych niższych — okej, nie ma problemu, musi dopłacić. Tak, znaczy nie do końca okej, bo jak dyrektor na przykład jakiejś jednostki oświatowej nie ma na pensję dla swoich pracowników, to nie jest okej. Ale umówmy się, tutaj prawnie jest to zabezpieczone, ale nie jest zabezpieczona sytuacja, w której miasto wypłaciło wyższą dotację. Nie ma podstawy prawnej do żądania zwrotu. I tu już mówimy o tym, że przez złe oprogramowanie, które zamówił Urząd Miasta Krakowa, doszło do sytuacji, że gmina miejska Kraków poniosła realną stratę finansową i mówimy o milionach.

> „Czekaj, bo musimy od początku, bo rzeczywiście w szkole u mnie się zmieniał jakiś system rozliczeń obiadów niedawno.”

> „Zmienił się system obsługi, aha, dobra. Sorry.”

przedszkoli i co jest najgorsze, wiele przedszkoli nie jest w stanie sobie samemu wyliczyć, jakie faktycznie te dotacje powinni dostać. Rozmawiałam z paroma placówkami i bo to jest bardzo skomplikowany system.

> „Musicie to jakoś uprościć, żebym zrozumiał. Dla mnie...”

Znaczy najprościej jest tak, że mogli kilka milionów złotych prawdopodobnie miasto wypłaciło dotacji za dużo.

> „Dlaczego?”

Ponieważ ma błędne oprogramowanie, które zamówiło. Co latami wypłacali. Okej, kupili nowy.

> „Dokładnie tak, bo końcem zeszłego roku skończyła się współpraca z ODPNem, oprogramowaniem, które było bezbłędne.”

No i tam problem był taki troszeczkę, że chyba pan dyrektor Drabik nie zaskoczył z właścicielami firmy, która dawała to poprzednie oprogramowanie. Ale już pomijając ten aspekt personalny na bok, urząd miasta zamówił wadliwe oprogramowanie i to wadliwe na samym wstępie. Musieli mieć wiedzę, aczkolwiek tego nie potwierdzili na kontroli, że to programowanie liczy niezgodnie z ustawą, która mówi, jak mamy to liczyć. I teraz na tym wadliwym oprogramowaniu placówki oświatowe mają wypłacane te dotacje i okazuje się, że w przeciągu kilku miesięcy wypłacono prawdopodobnie kilka milionów, chociaż słyszałem nawet o wyższych kwotach. Tego nie jesteśmy w stanie ocenić, bo nie pokazują nam tego.

I teraz mamy na pewno wiedzę od tych urzędników, tych szeregowych, że jest tam taka atmosfera: oni się boją i odmawiają szeregowi pracownicy liczenia nawet tego, bo boją się konsekwencji finansowych. Więc znowu: co my jako radni powinniśmy zrobić, mając taką wiedzę?

> „Kroczek do urzędników boją się liczyć, bo to oni ponoszą ostatecznie odpowiedzialność.”

Tak. Czyli odpowiedzialność będzie na... jak urzędnik chce podpisać lewej?

> „Tylko pytanie, czy prezydent przyjmie tę odpowiedzialność na siebie? Czy dyrektor wydziału przyjmie tę odpowiedzialność na siebie.”

Więc ci szeregowi urzędnicy, którzy fizycznie to robią, naprawdę się obawiają. I znowu: co my jako radni mając takie informacje powinniśmy zrobić? No jak złożymy jakieś doniesienie, to hucpa polityczna, radni opozycyjni, a jeszcze jak odgibały, to już w ogóle nieprawda. Stąd są odpowiednie jednostki w państwie typu prokuratura, NIK i inne organy, które kontrolują, żeby to sprawdzić, bo mając wiedzę, że mogło dojść do utraty kilku milionów złotych na rzecz gminy miejskiej Kraków, nie możemy przejść obojętnie.

> „Wiesz, bo to ciągle brzmi tak, że tu ktoś dostał więcej, tu ktoś dostał mniej. No to się równa w którymś momencie.”

Ale to chodzi o niepubliczne jednostki.

> „Właśnie nie, bo ci, którzy dostali mniej, muszą mieć dopłacone, a ci, którzy dostali za dużo, nie ma podstawy prawnej do żądania zwrotu.”

> „A to są niepubliczne jednostki, tak?”

To są również niepubliczne.

> „To z publicznymi się pewnie jakoś dogada miasto, tak? Ale rozumiem, że właściciel niepublicznego przedszkola tutaj na przykład może powiedzieć: ‚No i co? Jak to działa?’ Ale...”

To jest korzystniejsza sytuacja, ale w momencie, jeśli dostali za mało, prawda?

> „Mhm.”

I często to są takie sytuacje, że po prostu nie starcza na prowadzenie takiej jednostki.

> „Skąd mają wiedzieć, że dostali za dużo na przykład?”

Tak, bo oni dostają i wydają te środki. Mają pewne przypuszczenia, ponieważ wiedzą, jakie są wskaźniki, wiedzą, ile dostawali wcześniej, mogą oszacować, że ta kwota jest dziwnie za duża.

> „No.”

Tak, ale nie są w stanie dokładnie wyliczyć co do złotówki, co do grosza, że to powinna być taka i taka kwota.

I wpada na grę kolejna sprawa, która niestety pokazuje, że takich spraw, gdzie po interwencji naszej radnych my powinniśmy zgłaszać takie sprawy do odpowiednich organów, żeby to weryfikować.

> „Okej.”

Umowa jest do czerwca z tym operatorem, tylko co później, bo już powinien być ogłoszony przetarg na podmiot, który będzie obsługiwał przedszkola od lipca do grudnia, i słyszymy, że są opóźnienia w terminach, jeśli chodzi o ten przetarg. Więc nie wiadomo, czy znowu zostaniemy z tym samym programem, który jest wadliwy i który ciągle obiecuje, że będą robili kolejne nakładki, które mają rozwiązać program, a te kolejne nakładki go nie rozwiązują.

A jest jakiś działający? Są jeszcze jakieś rzeczy, których wam nie pokazują albo które są tak szczególnie, wiecie, do poruszenia, bo no możemy jeszcze...

### Referendum i odwołanie władz

Mamy tu sytuację, w której przez ponad tydzień próbowano uzyskać bardzo skomplikowaną informację: ile miasto Kraków wydało na drogi i chodniki przez cztery ostatnie lata. Urząd robił wszystko z DMK, żeby te dane były tak duże, żebym nie mógł ich zsumować. Dostałem chyba kilkaset stron dokumentów. Zapytałem, czemu one nie są podsumowane, skoro są to tabelki w Excelu, to czemu nie ma tej ostatniej sumy. W każdym bądź razie udało się. Po tygodniu dostałem podsumowanie i szanowni państwo, to podsumowanie było takie: ile miasto Kraków wydało na drogi i chodniki, na inwestycje i na remonty, sumaryczne wydatki w latach 2022, 2023, 2024, 2025, tak żeby porównać dwa ostatnie lata prezydenta Majchrowskiego i dwa pierwsze lata prezydenta Miszalskiego.

Prezydent Miszalski mówi, że walczy z fake newsami. Jak się okazuje, przez te dwa ostatnie lata wydał o 45% mniej niż prezydent Majchrowski. Wcześniej, rok temu, mówiliśmy o cięciach w tramwajach, że na krakowskie ulice wyjeżdża mniej tramwajów. Fake newsy to jest nieprawda — mówił prezydent Miszalski. Radni, odgibały z definicji, kłamią. No to przyszedł czas, że mogliśmy to sprawdzić. Wczoraj opublikowałem informacje: 5% mniej pociągokilometrów wykonanych w zeszłym roku w porównaniu do roku poprzedniego.

I to jest tak, że takich spraw negatywnych dla mieszkańców jest naprawdę bardzo dużo. I nie wiem, czy się, Michał, Elio, przyznacie mi rację, ale Rada Miasta Krakowa powinna być takim organem, który daje nam możliwość dyskusji na temat tej sytuacji finansowej. No jest źle, wiemy, jest zła sytuacja, ale co zrobić? Może wspólnie coś poradzimy? Niestety te złe informacje my musimy dostawać jakąś pokrętną drogą, a nie ma takiej dyskusji. Tak, wracam do tematu referendum i tematu odwołania prezydenta i Rady Miasta Krakowa, że zostaliśmy całkowicie gdzieś na marginesie tej dyskusji na temat tego, co się dzieje w mieście, a naprawdę tych złych informacji dla mieszkańców jest bardzo, bardzo, bardzo dużo.

#### Zasada niezdrowego systemu

Pan redaktor chyba to zauważył. Tomek, pewnie rzuciło ci się w oczy, że często w komunikatach prezydenta są informacje o różnych zmianach. Zmiana XY jest już komunikowana jako prawda objawiona i coś, co na pewno zostanie wdrożone jeszcze przed sesją, na której mielibyśmy to głosować. Uważam, że to jest bardzo niezdrowy system. W momencie kiedy prezydent już wie, co dokładnie Rada Miasta przegłosuje, a co nie, czy wpłyną poprawki, czy one zostaną przegłosowane, czy odrzucone. Rada Miasta powinna sprawować nadzór nad prezydentem miasta Krakowa. W Krakowie to od dwóch lat totalnie nie występuje, bo mamy sytuację, gdzie Koalicja Obywatelska razem z Nową Lewicą mają większość i zrobią wszystko to, o co poprosi Aleksander Miszalski. Więc to zupełnie nie jest organ nadzorczy.

Ale mamy narzędzia. Chodzimy z kontrolami. Sesje nadzwyczajne, właśnie kontrola sesja, sesje nadzwyczajne. Staramy się w mediach mówić o tym jak najwięcej, żeby temat nagłaśniać, ale prezydent pozbawił się 22 osób, które naprawdę mogłyby rzetelnie pracować, gdyby miały większy dostęp do informacji. A tak naprawdę w tym momencie operujemy tylko połową tych głosów, bo nie jesteśmy dopuszczani do wielu spraw.

> No preż macie źródło informacji o mieście w postaci rolek pana prezydenta na Facebooku. Nie wiem o co.

Ja mam głupi przykład. Przez lata w radzie miasta — nie oduczycie się nigdy. Co?

Nie, nie. A Tomaszu, prosta głupia informacja: my, radni, dostawaliśmy przez wielu poprzednich przewodniczących wykaz spotkań przewodniczącego Rady Miasta Krakowa, to znaczy imprez, na które Rada Miasta jest zapraszana. Nie wiem, otwarcie przedszkola, wydarzenie jakieś, 50-lecie czegoś. Tamci ludzie zapraszają radę po to, żeby przyjść, uświetnić wydarzenie, czasami pobyć z kimś albo powiedzieć o swoich problemach. Ta lista nagle została za Koska, przewodniczącego, utajniona. Nie ma jej.

A potem tylko obserwujemy, jak radni, jak Kosek albo jego radni Koalicji Obywatelskiej lansują się na tych spotkaniach. Tak. I potem ja mam telefony: czemu mnie nie było? Mówię: nie było mnie, bo ja nie wiedziałem. Nie, dlaczego nie było pani radnej? Bo nie wiedziała. Bo nawet taka durna lista zaproszeń, które wpływają do Rady Miasta, jest utajniana. Nie no, bo by Kosek i Koalicja Obywatelska mogli się lansować i potem właśnie widzimy tutaj na spotkaniach jakieś tańce, tutaj jakiś wyszynk, tutaj coś innego, nie? Wszędzie Koalicja Obywatelska.

To dziwne, bo jakbym miał tyle fuch co Kosek, to bym się chciał dzielić tymi zaproszeniami.

> Podzielić, ale ze swoimi kolegami.

> A my nie jesteśmy jego kolegami.

#### Referendum i własne odwołanie

> Idziecie na referendum?

Tak, oczywiście. Nie mam w ogóle wątpliwości. Ja pójdę na referendum i zagłosuję za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszelskiego i za odwołaniem Rady Miasta Krakowa.

> Siebie będziesz odwoływał.

Oczywiście, że tak. Ja się męczę w tej radzie, bo zamiast siedzieć w tych urzędach i kontrolować — po doniesieniach innych urzędników czy mieszkańców — co się dzieje złego w mieście, ja bym chciał, żeby właśnie była otwarta taka dyskusja, chociażby nawet tak jak było w zeszłej kadencji, że jak był jakiś problem, to staraliśmy się znaleźć jakieś rozwiązanie. Bo bycie radnym tylko po to, żeby być, tak jak niektórzy mówią, żeby pobierać tylko diety, no jak dla mnie w ogóle nie ma żadnego sensu. Więc uważam, że lepiej jest tę radę odwołać. A jeżeli mieszkańcy uznają, że ja, Eliza, Michał czy Radna Mazurkiewicz, czy Edyta Sikora, powinniśmy być nadal radnymi, będą kolejne wybory i wybiorą nas, panowie.

> No pani Magda się też może wkleić zawsze na zdjęcie rady miasta. Przepraszam pani Magdo, przepraszam. Taka.

No jestem trochę złośliwy. Idziecie też głosować za odwołaniem siebie?

Ja idę, idę, odwołam i znaczy będę głosował za odwołaniem prezydenta i rady miasta. Do tego, do tego zachęcam, bo chodzi właśnie o tę normalność. Ja pamiętam, ja jestem radnym trzecią kadencję, więc pamiętam poprzednie rady, gdzie ta sytuacja była różna i ta zeszła kadencja moim zdaniem była najciekawsza, bo nie było takiej sytuacji, że nie wiem, Rowski miał większość, bo każdy miał mniej więcej jakąś tam podobną, proporcjonalną liczbę mandatów, przez co powodowało też część radnych tam już pod koniec właśnie niezależnych i tak dalej. Więc powodowało to sytuację, w której tak naprawdę przed początkiem sesji nie było wiadomo, jak się skończy głosowanie. W czasie sesji były debaty, dyskusje, przekonywanie i to rzeczywiście działało. Znaczy to była rzeczywista taka demokracja w tym takim wymiarze idealistycznym, nie? Że rzeczywiście nie było do końca wiadomo, jak te wybory, a teraz z góry wiadomo, co będzie, nie spodziewamy się niczego szczególnego.

No dlatego zachęcam do tego. A czy to się uda? No wszystko w rękach mieszkańców. Idę na referendum, zagłosuję za odwołaniem prezydenta, zagłosuję za odwołaniem Rady Miasta Krakowa.

> Też siebie będziesz.

Zagłosuję przeciwko sobie, tak, ale wierzę w większe dobro i taki ogień, który przejdzie w niedzielę przez Kraków. A jeśli będzie taka decyzja mieszkańców i w swojej wspaniałej umyślności zagłosują na nas ponownie, odrodzimy się jak feniksy z popiołu.

> Będę bardzo szczęśliwa. Okej. Dziękuję pięknie.

No mamy taką sytuację w Krakowie, że radni idą głosować za własnym odwołaniem. Referendum w niedzielę 24 maja. Ja też zachęcam, żeby pójść i zagłosować za odwołaniem prezydenta albo przeciwko odwołaniu prezydenta, za odwołaniem rady miasta albo przeciwko odwołaniu rady miasta. No bo taki mamy obywatelski obowiązek. Pięknie dziękuję patronom. Zapraszam na kolejne filmy.

> Dziękujemy.
