# KRAKÓW jak TITANIC. Tonie w DŁUGACH. Sytuacja to KATASTROFA

- Channel: [Rynek Krowoderski](https://www.youtube.com/channel/UCJko1zpGRCEW_TCOhrN_zsA)
- Published: 2026-05-19
- Source video: [Watch on YouTube](https://youtube.com/watch?v=z5Vhz4Wi0bI)
- Read on ReadTube: https://www.read.tube/p/videos/z5Vhz4Wi0bI
- Language: Original (source language)

## Summary

**Kraków tonie w długach**

Kraków znalazł się w głębokim kryzysie finansowym, bo miasto musiało pożyczać nawet na bieżące rachunki i wypłaty. Autor wskazuje, że zadłużenie sięga już okolic 9 miliardów złotych, a po doliczeniu zobowiązań spółek miejskich może dochodzić do 12 miliardów.

Kraków ma dziś ogromny problem z długiem i płynnością finansową. Miasto, które wcześniej zapewniało, że „wychodzi na prostą”, musiało zaciągać krótkoterminowe pożyczki na pensje, prąd i inne bieżące wydatki, a w ubiegłym roku skończyło z dużym deficytem operacyjnym zamiast spodziewanej nadwyżki. W materiale podkreślono, że to nie są pieniądze na rozwój, lecz na samo utrzymanie miasta, co świadczy o bardzo złej kondycji budżetu.

## Article

Kraków musiał pożyczać pieniądze, żeby zapłacić rachunki za prąd. Tak, informuje, że chwilówka, którą brano w zeszłym roku, żeby zapłacić za wypłaty nauczycieli i motorniczych w krakowskim MPK, była potrzebna też po to, żeby nie wyłączono w mieście sygnalizacji świetlnej. Stało się tak, mimo że wcześniej miasto zapowiadało, że powoli wychodzimy na finansową prostą. To samo miasto mówi w tym roku też, że powoli wychodzimy na finansową prostą. Jednak są co do tego dość poważne wątpliwości, na przykład dotyczące tego, że znacząco zaniżono wydatki, tak żeby wszystko wyglądało lepiej przed nadchodzącym referendum.

W moich materiałach często rozmawiamy o gospodarce. A jak pojawia się gospodarka, to musi być także złoto. Kruszec na niepewne czasy. Partnerem dzisiejszego odcinka jest goldsaver.pl. Goldsaver zapewnia możliwość lokowania pieniędzy w fizycznym złocie osobom, których nie stać na jednorazowy zakup całej sztabki lub nie chcą jednorazowo wydać kilkunastu tysięcy złotych. Dzięki niemu można bezpiecznie kupić sztabkę złota o wadze jednej uncji po kawałku, z dowolną częstotliwością i za dowolne kwoty już od 50 zł. Zamiast wydawać kilkanaście tysięcy złotych na raz, kupujecie kiedy macie taką ochotę. Kiedy uzbieracie całą sztabkę, odbieracie ją w salonie Golden Mark, firmy, która jest na rynku obecna od kilkunastu lat i stoi za Goldsaverem. Możecie też zażyczyć sobie dostawy paczkomatem lub kurierem. Jeden z nas już zebrał i odebrał swoją pierwszą sztabkę, chociaż wymienił ją na monetę bulionową, bo można ją odebrać także i w takiej formie. Jeżeli chcecie skorzystać z ich oferty, to mam dzisiaj dla was specjalny bonus. Z kodem `rynek` dostaniecie 100 zł rabatu na zakup swojej pierwszej sztabki. Link do rejestracji znajdziecie w opisie filmu.

A teraz spójrzmy na to, co się dzieje, kiedy nie oszczędzamy ani w złocie, ani w niczym innym. Czyli spójrzmy na finanse Krakowa.

### Skala zadłużenia Krakowa: od miliardów do rodzinnego rachunku

A jak bardzo zadłużony jest Kraków? No bardzo. Na koniec roku idziemy na 9 miliardów złotych zadłużenia, pewnie nawet więcej. A jak doliczyć do tego inne zobowiązania i to, co pożyczyły spółki miejskie, to znajdziemy się gdzieś na poziomie 12 miliardów złotych. Za takie pieniądze można by było kupić na przykład około 20 000 mieszkań w Krakowie albo, gdyby ktoś był fanem motoryzacji, 12 000 samochodów za milion złotych, na przykład luksusowych Mercedesów.

Jednak tak naprawdę sama taka kwota i takie porównania mówią tutaj niewiele. Po pierwsze dlatego, że jak widzimy kwoty z dziesięcioma zerami, mówiąc o miliardach złotych, to trochę nam mózg wariuje. A po drugie, komu potrzebne jest 20 000 mieszkań? Dużo lepiej skalę tego zadłużenia Krakowa widać, kiedy porówna się to z innymi miastami, nie tylko w Polsce, ale także z podobnymi miastami za granicą.

I coś takiego zrobił Tomasz Owsiak, dyrektor finansowy jednej z krakowskich firm, księgowy, który ma dość oryginalne hobby. Jego hobby jest takie, że w wolnym czasie wykorzystuje AI do tego, żeby grzebać w finansach miasta Krakowa. Mówi zresztą, że jest to hobby przyszłości, bo to, że z taką łatwością możemy dzisiaj analizować różne urzędowe dane, to bardzo zły znak dla różnych polityków, ale dobry znak dla demokracji.

> To w tej chwili właściwie każdy może zrobić. To jest zresztą w ogóle wielka nadzieja dla demokracji i dla nas zwykłych obywateli, że każdy z nas teraz może przeprowadzić taką kwerendę. Jeszcze jak się troszeczkę zna i wie dokładnie, o co zapytać, to tym bardziej może się to zakończyć sukcesem i to jest biada biada wszystkim politykom, ponieważ tych możliwości będzie coraz więcej.

Ale ważniejsze jest to, co mu wyszło. A wyszło mu, że na głowę krakowianina mamy dzisiaj 10 do 12 000 zł długu.

> Udało mi się przeprowadzić taką kwerendę i dzięki temu już teraz wiem, że każdy mieszkaniec Krakowa jest zadłużony na 10 000 zł mniej więcej i to tylko mówimy o tym nominalnym długu miasta. Jeszcze do tego można by dodać 2500 zł na mieszkańca w spółkach miejskich, czyli w sumie dla takiej czteroosobowej rodziny, no to dług mamy na poziomie 50 000 zł

I to każdego krakowianina, nie tylko tych pracujących, ale też seniorów oraz dzieci. Czyli przeciętna, znaczy każda czteroosobowa rodzina jest aktualnie zadłużona na 50 000 zł. Ale znowu: czy to dużo, czy to mało? No właśnie dlatego ten raport jest tak cenny.

Owsiak pokazuje na przykład, że jedynym miastem porównywalnym, który wziął na tapet i który ma porównywalne zadłużenie z Krakowem, jest Łódź. I tak jest zadłużona mniej w stosunku do swoich dochodów. Natomiast pamiętajmy o tym, że Łódź to jest miasto, które się zwija, a nie rozwija tak jak Kraków. Tam nie ma bardzo rozwiniętej branży IT, nie ma tych wszystkich centrów usług, znaczy nie ma ich aż tylu, ile jest w Krakowie. No i znika z każdym rokiem kilka tysięcy mieszkańców. Inaczej niż w Krakowie, w którym mieszkańców jest coraz więcej, bo ludzie przyjeżdżają tutaj do pracy, a na tle innych miast Kraków wypada po prostu fatalnie.

I to wszystko porównuje się w taki sposób, że bierze się dochody miasta i przykłada się do nich dług miasta. Czyli na przykład, jeżeli zarabialibyście 100 000 zł rocznie i mieli 80 000 długu, no to macie 80% w stosunku długu do dochodów. No i Kraków ma właśnie 82% w stosunku długu do dochodów. Na koniec ubiegłego roku Łódź ma 78, ale popatrzmy na Wrocław. Wrocław ma zaledwie 55, a Poznań 44%, prawie połowę mniej niż Kraków, czyli jest tak naprawdę o połowę mniej zadłużony od Krakowa. No, porównywalne miasto pod wieloma względami.

A jak rzucimy okiem za granicę, no to jest jeszcze ciekawiej, bo na przykład Brno, które też jest bardzo porównywalnym miastem z Krakowem, ma zadłużenie na poziomie 14%. Przy tym trzeba tu zaznaczyć, że między krajami trochę się różnią definicje długu i to, jak to się liczy, więc nie jest to wszystko tak do końca jeden do jednego porównywalne. Natomiast co to pokazuje? Pokazuje, że da się zarządzać miastami bez tak gigantycznego zadłużenia. No skoro Poznań może mieć o połowę mniej długu niż Kraków, to dlaczego Kraków musi być zadłużony pod przysłowiowy korek?

Ciekawy jest zresztą nawet rzut oka na Warszawę, która nominalnie, czyli tak w kwotach, dług ma bardzo podobny do Krakowa, ale on jest tam prawie trzy razy niższy na głowę mieszkańca, bo Warszawa ma po prostu o wiele większy budżet, o czym mówił zresztą nawet sam Rafał Trzaskowski.

### Kto doprowadził do obecnego stanu i dlaczego zmiana władzy niczego nie naprawiła

Jest więc fatalnie, za co w dużej mierze winę ponosi oczywiście Jacek Majchrowski i poprzednia administracja rządząca Krakowem. Przy czym trzeba tu jednak wspomnieć, że Jacek Majchrowski nie rządził miastem sam, tylko przez ostatnie lata, przez ostatnie kadencje współrządził nim razem z Platformą Obywatelską. Na przykład wiceprezydentem w jego ostatniej administracji, w czasie jego ostatniej kadencji był pan Bogusław Kośmider. Postać znana, znana między innymi z tego, że aktualnie Bogusław Kośmider jest szefem najważniejszej spółki miejskiej w Krakowie, czyli gość, który współrządził z Jackiem Majchrowskim, no dalej rządzi miastem.

Cała ta opowieść więc, że przyszły jakieś nożyczki, jest nowa władza i wszystko się zmieniło, no trochę nie trzyma się kupy. Poza tym jest też tak, że to nie tylko Jacek Majchrowski zadłużał Kraków, ponieważ odkąd prezydentem jest Aleksander Miszalski, no to pożyczamy jeszcze więcej. Tempo zostało podkręcone. Jak bardzo? No o tym mówi radny PiS Mariusz Kękuś.

> mniej więcej no gdzieś około cztery razy szybciej Kraków się zadłuża yyy niż za prezydentury Jacka Majeszowskiego.

> Co ważne wygląda na to, że chyba nikt tam do końca nad tym nie panuje.

Skąd o tym wiem? No bo już w ubiegłym roku miało się wszystko pospinać. Miasto informowało, że będziemy mieć z takiego bieżącego funkcjonowania kasę na plusie, że zostanie jeszcze po zapłaceniu wypłat i wszystkiego innego. Pisali o tym na urzędowej stronie kraków.pl. Ale w czasie roku okazało się, że kasy jednak brakuje. Zabrakło kasy na wypłaty, a jak informuje aktualnie Interia, zabrakło jej także na opłacenie rachunków za prąd.

Mieliśmy więc być na plusie, a skończyliśmy na całkiem solidnym, ponad stumilionowym minusie. I to nie licząc inwestycji, bo to o czym teraz rozmawiamy, to nie jest kasa, która idzie na to, żeby zbudować drogę. To jest kasa, która idzie na to, żeby utrzymać drogę. Czyli nawet jakbyśmy wygrali w ubiegłym roku w Totka tyle, żeby zapłacić za wszystkie miejskie inwestycje, to ciągle musielibyśmy się zadłużać na to, żeby latarnie na ulicach ciągle świeciły.

Miała nam więc zostać kasa, żeby nadpłacić kredyt albo kupić coś potrzebnego, a zamiast tego skończyło się chwilówką i naprawdę solidnym debetem. Zadłużenie Krakowa na koniec ubiegłego roku zbliżyło się do 8 miliardów złotych, a co gorsza dalej jedziemy na ścianę. Bo jest wprawdzie tak, że miasto w tym roku znowu ogłosiło, że będziemy mieć nadwyżkę operacyjną, ale zajmujący się finansami radni miasta Krakowa do końca w to nie wierzą, bo wygląda na to, że w tym roku może się wydarzyć dokładnie to samo.

Miasto już na początku roku informowało, że znowu wychodzimy na prostą, że już zrobione, idziemy tylko do przodu, ale radni zajmujący się budżetem miasta, tacy jak na przykład Michał Starobrat z Krakowa dla Mieszkańców, wskazują, że na ich oko to wydatki w tym roku, w tegorocznym budżecie zostały jednak dość mocno zaniżone.

> W tym roku obiecuję, ta obietnica jest po raz kolejny złożona mieszkańcom, tylko tym razem trochę mniejsza. Mamy osiągnąć wynik na plusie 155 milionów. Z moich wyliczeń wynika, że skończymy na poziomie -200–300 milionów, co i tak jest wyliczeniem bardzo optymistycznym

> i będzie brakować pieniędzy na edukację oraz transport,

> pensje dla nauczycieli, komunikacja miejska, no przede wszystkim edukacja, ale nawet ostatnio radni usłyszeli od pana prezesa MPO, że nawet brakuje ponad 20 milionów złotych na odśnieżanie miasta, czyli coś, co miasto już wykonało, a faktury tylko czekają na opłacenie.

Wygląda więc na to, że w tym roku może być podobnie jak w roku ubiegłym. Z tym jeszcze, że nie wiem, czy nawet gorzej nie będzie, bo wydaje mi się, że to sugeruje to, co mówi Michał Starobrat, to jak wygląda budżet miasta aktualnie, że z okazji referendum zadbano o to, żeby było się czym pochwalić, a po referendum pewnie ta puszka Pandory się otworzy i wtedy dowiemy się, na co tak naprawdę brakuje pieniędzy i ile. Moim zdaniem tej kasy będzie dużo.

Jak dużo? No Michał Starobrat prognozuje zadłużenie na koniec 2026 roku na ponad 9 miliardów złotych.

> Na dzień dzisiejszy w wieloletniej prognozie finansowej miasta jest zapisana kwota 9 miliardów złotych. Ten rok zakończymy z długiem miasta, jeżeli pan prezydent Miszalski dochowa tej obietnicy, na poziomie 9 miliardów złotych. Niestety obawiam się, że te po 24 maja te trupy z szafy wyjdą szybciej i okaże się, że zakończymy ten wynik na koniec roku nawet na poziomie 9,2, a może nawet 9,5 miliarda złotych.

### Kraków jak Titanic: dług, rynek pracy i nadchodzące ograniczenia

Jesteśmy więc na Titaniku, który tonie, ale ciągle gra na nim orkiestra kolesi. A sytuację pogarszają tutaj jeszcze co najmniej dwie sprawy. Pierwszą z nich jest to, że widać już bardzo negatywne zmiany na krakowskim rynku pracy. Raz za razem dostajemy informacje o kolejnych zwolnieniach grupowych i są też wprawdzie od czasu do czasu jakieś newsy pozytywne, ale ogólnie obraz nie wygląda najlepiej.

Między innymi dlatego, że pogarsza się koniunktura w kluczowych dla Krakowa branżach w IT oraz w centrach usług wspólnych. W tych drugich sporo stanowisk pracy jest eksportowanych do miejsc, gdzie jest taniej niż w Polsce, na przykład do Indii. Ale swoje robi też sztuczna inteligencja, która powoduje przede wszystkim nie tyle zwolnienia w tych firmach, co to, że nowe młode osoby, które normalnie byłyby tam zatrudniane na takie stanowiska startowe, mają gigantyczne problemy ze znalezieniem pracy. Widać to w rosnących statystykach bezrobocia młodych. To w Krakowie rośnie bardzo szybko, ale rośnie też dla wszystkich, co doskonale widać na stronie Mapa bezrobocia, którą przygotowało Prawo i Sprawiedliwość. Tam, kiedy wpiszemy powiat Kraków, to okazuje się, że w 2 lata przybyło w Krakowie 30% bezrobotnych.

Bezrobocie w mieście jest oczywiście ciągle niskie na tle Polski, ale i to jest bardzo ciekawe: rośnie szybciej niż ogólnie w Polsce. W Krakowie, w mieście bogatym, w mieście, w którym jest mnóstwo wykształconych ludzi, w którym jest sporo firm, bezrobocie rośnie szybciej niż średnia krajowa.

A jest tutaj jeszcze druga sprawa, bo jest tak, że jeszcze do niedawna były ograniczenia, jeśli chodzi o zadłużanie się samorządów, czyli miast takich jak Kraków. I jak miasto miało powiedzmy 100 zł dochodu, to mogło mieć tylko 60 zł długu. One zostały poluzowane ze względu na pandemię, na różne inne rzeczy i są ciągle poluzowane. To oznacza, że Kraków właśnie dzięki temu mógł zadłużyć się do aż takiego poziomu, że jak ma 100 zł dochodu, no to ma tego długu już prawie dziewięć dyszek.

To poluzowanie jest tylko przejściowe i już wkrótce, za kilka lat, od 2030 roku ma zniknąć. Jeżeli ono zniknie, a my będziemy mieli tyle długu, ile mamy, to będzie oznaczało, że będziemy potrzebowali programu naprawczego oraz rezygnacji ze wszystkich inwestycji w mieście. W sensie to, co pożyczamy teraz, to, co pożyczył Jacek Majchrowski, to, co pożycza Aleksander Miszalski, to nie jest darmowy obiad. My za chwilę będziemy go musieli spłacać w cięciach, w edukacji, w cięciach w budowie dróg, w cięciach we wszystkich inwestycjach.

No nie wygląda to różowo. Więc ja nie wiem, czy prezydent Aleksander Miszarski zostanie odwołany. To okaże się 24 maja, ale wiem jedno: ktokolwiek nie będzie prezydentem w kolejnych latach w Krakowie, czeka go piekielnie trudne zadanie, żeby z tego wybrnąć i to wszystko uporządkować, żeby miasto, które było taką polską doliną krzemową ściągającą ludzi, nie zmieniło się na przykład, jeśli chodzi o gospodarkę, w drugą Łódź, która zwija się już od kilku lat.

A ja oczywiście pięknie dziękuję naszym patronom i sponsorowi dzisiejszego odcinka i zapraszam do subskrybowania kanału.
